kasiunia66 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2004

Kurczę z tego wszystkiego nie usnę…albo padnę raz dwa :)
Niedawno wróciłam ze dworku, gdzie czynnie uprawiałam sporcik wraz z moim ukochanym. Ja wyciągnełam z szafy zakurzone rolki a Pepuś swoją deskę i sobie jeżdzilismy wśrod samochodów(jakoś ich się dziś wylęgło nie wiadomo skąd). Czadowo mi się jeżdziło, zasuwałam jak profesjonalna rollergirl.I po co wydawać kasę na aerobik jak można bezpłatnie ujędrnić tyłeczek ;)

Ojej dziś zajęcia do 18.30.Bedę jak nic w domu po ósmej.Nie ma to jednak jak dzienne studia…ale bez pracy nie ma kołaczy :) Jeszcze deszcz mnie nie zmoczył,ale mam przeczucie, że tak się stanie w drodze powrotnej(nie wzięłam parasolki, a ja zawsze jak nie biorę to wtedy pada). Ubrałam się dziś na wiosennie, w spódniczkę i bordowe rajstopy..na codzień nie ma co się stroic do dziecka, ale do szkoły jak najbardziej. Gorąco mi…uff.
11.20 mam kolejny wykład, ide poszukać sali ;P Pozdrowienia i buziaki ;*

Ale mam czadowy humorek!Wstalam dziś i wszytsko mnie cieszy od rana:pyszne śniadanko(czarny chlebek slonecznikowy) i herbata w ulubionej szklance i słonce za oknem i.. i to, że jestem sama w domu,co się rzadko zdarza.Jedyne co mnie smuci to, że nie ma ze mną Piotrusia w takiej chwili ;(

Siedzę tu już od godziny i próbuję sklecić jakąś notę, ale nic nie przychodzi mi do głowy.Dzień jak co dzień, nawet powiedziałabym, że gorszy od innych. Jutro znów nowy tydzień, ale tym razem zrobię wszystko, żeby był wesoły! Po pierwsze zacznę się ruszać, mam już dość lenistwa mojego. Stałam się wylegiwaczem łóżkowym pospolitym, wstyd ah wstyd!Po drugie muszę wykrzesać z siebie więcej energii, a żeby ją mieć muszę jeść dużo jogurcików z kulurami bakterii :) I mniej cukrowych potraw, bo już mi to uszami wychodzi. Kurczę, chciałabym znależć sobie jakąś pasję, hobby, coś co by mi zajęło calą uwagę, wolny czas….ma ktoś jakieś pomysły???Od razu mówię, ze nie mam zdolnośći manualnych, za to muzyczne owszem.I sport lubię..

„Zapominanie jest higieną mózgu”
Jestem najlepszą przyjaciólką pod słoncem, ponieważ o każdej tajemicy jaką ktoś mi powierzy szybko zapomninam i dzięki temu nikomu jej nie wypaplę :) Hę! Niezła jestem.

Ojej jestem pełna wrażen…ale od początku: dojchaliśmy na miejsce po 19.Kolejka jak za czasów RRLu ;P Same irokezy,obroże,spodnie w kratę,czarne koszulki KSU (moją miało minimum 20 osób..buuu) Stałam w kolejce i tylko oczy mi latały na lewo i prawo, Ci ludzie byli tacy fikuśni.Oczywiscie prawie każdy piwo dzierżył w dłoni, a jak. Udało nam się wejść,na szczęscie można było kupić biletki, na szczęscie była szatnia(przecież w kurtce by nie było widać mojej koszulki!)Wogole elegancko w tej PROXIMIE, zarąbisty klub studencki(jak fajnie być studentem:D Kolesie z KSu wyszli jak zaczęliśmy wiwatować na ich cześć.JAki ten Siczka młody!!Na zdjeciach wygląda starszej,zaczęło się od „…Rozkaz,rozkaz….”lalala!My z Piotrusiem w ostre pogo!Ale było czadowo!Punki fajnie się bawiły, ja ciągle się śmiałam.Dziś gardło mi nawala,dobrze, że sobie idę do Rafałka…uff!Za to Piotruś miał do pracy na 6..bidulek!Ale szybko wróciliśmy, niestety nie mogliśmy zostać do końca ;(A może Siczka potem gadał z fanami….no cóż.To co zobaczyliśmy,usłyszeliśmy,zaśpiewaliśmy nam wystarczy.CUDOWNIE,WSPANIAŁY,ZAJEB…KONCERT!

Piotruś zamówił Margeritę, przybedzie za jakies 30 minut.Miałam nie jeść, ale narobił mi smaku.Bo ja sobie obiecałam, że już skończe z fastfoodami,ale kurcze nie umiem ;P Obiecuję, że następną zjem dopiero za miesiąc.Albo i dwa :)
Dziś imieninki mamy Piotrusia, mniammm ciasto było jak zwykle przepyszne. Sobotka dobiega końca,była całkiem całkiem, mimo że na chwilę straciłam humorek.A poprawiło mi się jak zaczęłam pisać referat do szkoły.Już będe miała z głowy. Teraz jestem z Piotrusiem, myslę jak bedzie na koncercie wtorkowym!Już sie nie mogę doczekać!!!!!

Spodobało mi się to zdanie o przyjaźni..po 2 CHYBA IDZIE WIOSNA!!Wszystko na to wskazuje: wczoraj wystawiłam przez szybę twarz do słońca i miałam potem silne wypieki,trawka już się zieleni..i wogóle czuję się wiosnę w gnatach ;) Dziś zakładam adidaski,nie będę się męczyła w buciskach. Jestem bardzo nastawiona optymistycznie.Mamy już 12 marzec…a kiedy przestawiamy zegarki?

Bilans dnia kobitek: 3 kwiatuszki-2 tulipki(Pepuś i jego tata) i frezyjka(Rafalek).Słodko! Dziś obchodził urodzinki, podarowałam mu autobus-miał już każdy rodzaj samochodu oprócz własnie tego. Tak więc mój mały podopieczny ma 4 latka, jest już prawie że dorosłym mężczyzną :) Dziś uczył się angielskiego na komputerku i bezbłędnie powtarzał wszystkie słówka za lektorem!Byłam w szoku!Taki inteligencik!
Ja nadal mam spsute gardło, ale wspaniale się czuję.W środę planuję iść na solarkę, już więcej nie będę zwlekać, muszę to przeżyć.

Wczoraj cały dzień chodziłam o 1 kanapce, którą kupilam w bufecie ,gorącej czekoladzie i jabłku!To był mój cały posiłek w ciągu dnia!Kurczę i nawet nie czułam się głodna…jak to możliwe?W szkole było jak zwykle miło, zagadałam się z koleżanką z grupy, okazało się, że jesteśmy bliźniaczkami ;) Nasza rozmowa przebiegała na „Taa??Ja też” co 2 zdanie. Śmiałyśmy się, że jesteśmy takie same i podobne są nasze sytuacje.
Poza tym zajęcia były ciekawe, często podnosiłam głos i czułam się taka..taka inteligenta. no!
Wróciłam bardzo późno,od razu do Piotrka.Stęskniłam się oczywiście bardzo i spędziliśmy milusi wieczór. Aa poza tym mam nowy zakup- zawodowe dźinsy!Super fajne!Tak więc to był bardzo udany dzień, oby takich więcej w moim życiu.


  • RSS