kasiunia66 blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 1.2004

Zamiast słuchać szanownego Pana profesorka poszłysmy z koleżanką do studia c@fe ;P a jak…Dziwnie mi sie tu siedzi, wokoło mnóstwo ludzi, podejrzewam ze studentów z mojej szkoły. Ale nie znam żadnej twarzy. Szkoda że nie działa tu czat, Java nie zainstalowana. Gadam więc z KAsią na gg, pisze pamiętnik i wysyłam smsmy. Do Piotrusia wysłałam, ucieszy się. Są tu nawet słuchawki, ale nie wiem jak je uzyc :) O 14.40 jest następny wykład i na ten juz pójde. Dziś zostaję do konca..może bedzie wpis do indeksów.Mam zarabisty, żeby nie powiedzieć brzydko Zajebisty humor:D:D Chętnie bym się z kims dzis umówiła.. :)z kumpela jakąs np. z Basią- moją nową super kolezanką .POZDRAWIAM CIĘ KOCHANA !I wszystkich moich znajomków też. Całuję :*

Mały Rafalek

1 komentarz

Dziś pracowałam tylko 4 godzinki, w tym 20 minut z własnej woli( a raczej dla Rafiego) Już wychodzę, ubieram się a on…zaczyna plakać i prosić:Kasiu nie idź jeszcze!Złapał mnie za szyję i…jak tu wyjść :)A płakał bo nikt orócz mnie nie umie tak dowalić w Akimbo (gra na kompa) Zostałam i zagrałam,a on ocierał już łezki. Potem też z trudem wyszłam.Ach, nie ma chyba lepszej „reklamy” niani jak być wielbioną przez dziecko.Ale Piotrusia i tak lubi bardziej :P

WOMEN OF IRELAND Gdyby nie koleżanka i jej komórka bym jej teraz nie słuchała!Moze nigdy!Ania puszczała mi kiedyś dzwonki ze swojej kom, i puściła mi TĄ melodyjkę…ucieszyłam się, ale zapomniałam o niej.Kilka dni temu moja siostra, która od niedawna jest posiadaczką telefonku też mi puszczała i ONA TEŻ TAM BYŁA! Ta piosenka! Wzięłam więc nazwę, wpsiałam w KAzzie i oto MAM. NAwet kilka wersji…aż mi się beczeć chce…..

Jako tako napisałam referat z pedagogiki na niedzielne ćwiczenia.Nie mogłam się wogóle skupić,telewizor mnie rozpraszał. W pracy ok, od kilku dni nasz( mój i Rafałka) dzień wygląda tak: wchodzę do mieszkania już na wpół rozebrana(pozbywam się odzienia piętro po piętrze,a mieszkają na III)Rafałek otwiera drzwi i woła na całą klatkę:Kasiuuu!Czeka na mnie stojąc na szafce na buty.Zdejmuję go i od razu idziemy do kompa, bo Rafałek koniecznie musi mi coś pokazać(nowy poziom,który przeszedł).Gramy,gramy,w tym czasie odgrzewam mu zupkę, karmię. Około 13 zaczyna się cała akcja ubierania:rajstopkki jedne, drugie, skarpeteczki,spodnie nieprzemakalne, 2 bluzy,kurteczka,2 szaliki itd. Ja w ostatniej chwili nakładam coś na siebie mocno już zziajana.Bierzemy sanki, jabłuszko,zapasowe rękawiczki i..skaczemy z okna :) Tak by było najprościej, ale musimy pokonać schody.ciągle mam wrażenie, że zaraz potknę się o sznurek od sanek i runę, a za mną mały. Ale jest okey,idziemy chodniczkiem na pobliską górkę. Zazwyczaj o tej porze nie ma nikogo, dzieci w szkołach. Zjeżdzamy raz z sanek raz z jabłuszka. Dziś przyszło 2 chłopców, Rafi od razu zaczął ich męczyć.On ma taką zabawę że jak ktoś zjeżdza to w ostatniej chwili skacze na niego i jadą razem( albo i nie jadą). W każdym razie ja mam luuz, a chłopaki muszą go wciągać na górę sankami:)Godzinkę albo i więcej pózniej idziemy do domku, zaczyna się cała akcja rozbierania :)) Potem sadzam go przed bajką i jemy ciepły posiłek.Idziemy do pokoiku wymyśleć jakąs zabawę- samochodziki, Małysz, malowanki, piłka do skakania, namiot z koca, teatrzyk misiów, kolejka elektryczna, tańce połamańce,ganiany…Godzina 15:obieram ziemniaki i przygotowuję 2 danie. Jak już się zrobi jemy w dużym pokoju w towarzystwie Pełzaków,naszej ulubionej bajki(na 2 miejscu Bobry w akcji).Potem znów zabawy, aż do 17.30 wtedy znow wracamy na TV na Hugo Express!Rafałek bierze symulator do gier i udaje, że to on gra :) godz.18,19 żegnamy się (wcale nie wylewnie, bo zazwyczaj jest tak zajęty, że wcale nie zauważa, że opuszczam jego dom). Od tej pory zdejmuję z siebie miano NIANI i wracam do domku swojego albo Piotrusiowego.Praca niby lekka i przyjemna, ale czuję się kompletnie wypompowana. Rzucam się w ramiona mojej miłości…wreszcie….

Od 2 dni jem codziennie przynajmniej 1 paczuszkę ziarenek słonecznika. Zawierają cynk i podobno zwalczają trądzik.Niestety mimo, że mam już nieco po 20stce nadal borykam się z tymi małymi psujami ładnego wyglądu. Byłam u kilku dermatologów,łykałam różne odmiany leków, smarowalam się maściami,ograniczylam słodycze…no, jednym słowem próbowałam wszystkiego. Z marnym skutkiem.Jedyne co zaobserowowałam, że psuje gromadzą się stadami na mojej buzi jakiś tydzień przed okresem, w czasie okresu, a po zanikają. I jeszcze jedno: nasilają się w czasie mrozu.Te to na dodatek są bolesne jak nie wiem co. Tak wygląda mój problem. Powinnam nazwać ten blog „Zwalczam trądzik” (analogia do np. „Odchudzam się”) Pomyślę jeszcze nad tą sprawą…

Przeglądałam blogi i zauważylam, że wiele kobiet prowadzi walkę z wagą.JA jak pisałam wczesniej narazie sobie darowałam, bo zima.Ale zanim zdejmiemy sweterki i portasy chciałabym też coś nieco zrzucić.Niewiele, gdzieś ze 2.3 kilo. Przy wzroście 171cm. moja waga waha się między 60 a 63kg(zależy od dnia) CZy to dużo?Zreszą ja nie kieruję się wagą lecz wyglądem.Jeśli będę się sobie podobać przy wadze 60kg to ok.Chcę tylko wysmuklić udka i zrzucić zimowe sadełko na brzuszku.To cały mój cel na LAto 2004.

Bad day

Brak komentarzy

Wczoraj specjalnie położylam się wcześniej żeby się wyspać,a tu: o północy obudziłam się z bólem głowy,wzięłam proszek i przez pół godziny męczyłam się i wierciłam w łóżku; o 5 rano tata hałasował,budziłam się co godzinę i tak do 10.Potem nie mogłam wstać.Jak już wstałam to miałam całkiem dobry humor, ale spsuł się bo było mi strasznie gorąco i pociłam się przy robieniu makijażu.Do pracy: wszystko mnie denerwowało, byłam kłębkiem nerwów. Wyszłam póżno, Piotruś chwilę posiedział, popłakałam mu nad swoim losem i poszedł do domku. Teraz pisałam referat, ale nie szło mi za dobrze. Mam już dość mrozu,zimy,szarości.Chcę słonko, chcę zrzucić kurtkę i pobiec sobie na zieloną łączkę, chcę pojechać na rowerku daleko daleko i czuć się w swoim żywiole..

..a ja nie mogę spać.Ostatnio mam kłopoty z zaśnięciem,kręcę się jak bąk.Musiałam usunąć gg bo chyba miało wirusa.Teraz nie mam z kim pogadać.MAma poszła na studniowkę, wróci w nocy.Tata śpi.Słucham cicho muzyczki, jestem już po kąpieli.MAm dziś 1 dzień okresu ;/ nie za ciekawie.Byliśmy z Pepusiem na pizzy, teraz miesiąc przerwy przynajmniej!No chyba, że zrobi tą swoją domowej roboty- tej nie mogę się oprzeć!!Tęsknię za Piotrusiem.Jakoś go teraz potrzebuję,żeby utulił,pogłaskał…Pepuniu chodż do mnie, proszę….

Po raz kolejny mówię sobie, że kocham swoją pracę ;) Poszłam dziś na 8, a wyszłam przed 12,ponieważ przyjechał dziadek Rafałka. Poszłam od razu do Pepusia i siedzieliśmy razem ze 2 godzinki- teraz już jest w pracy.A ja zrobiłam sobie płateczki z mleczkiem, usiadłam przed kompem i się byczę.Mam wolną chatę,spokój.Puściłam muzyczkę i jest mi bardzo dobrze.O Jasminka daje mi sygnały, chyba już wróciła ze szkoły.Dziś umawiałyśmy się na sanki…mamy extra miejsce.Chyba nie ma co tracić czasu.Przebiorę się tylko i mykam na zimowe szaleństwa!!!

Jestem po relaxującej kąpieli.Dziś dość późno wyszłam z pracy i już byłam „nie halo”.Nie ma nic lepszego od gorącej kąpieli z pianą i pachnącym szamponem.Od razu lepiej się czuję.Zaraz przejdę się do kuchni i zrobię sobie kakao- oby mleko się przegotowało.Podoba mi się teraz mój blog…może szablonik na dłużej zagości.
Przyszło dziś zawiadomienie, że muszę zapłacić za szkołę. Całe 1100 zł.Oddaje 200zl z pensji, reszta dla mnie. Nie jest tak źle ;)


  • RSS